Śmierć Gutenberga. Dlaczego przestaliśmy lubić tekst?

W 1962 roku Herbert McLuhan napisał „Galaktykę Gutenberga”, przełomową książką pokazującą w jaki sposób wynalezienie i upowszechnienie druku wpłynęło na kulturę Europy i kompletnie wywróciło do góry nogami przedpiśmienne doświadczenie człowieka. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu tezy przedstawione w „Galaktyce” wydawały się na tyle uniwersalne, że nie sposób było ich podważyć. Czy dzisiaj wciąż jesteśmy mieszkańcami globalnej, tekstualnej wioski czy żyjemy już na peryferiach słowa pisanego?

Czynnik nadmiaru

30 lat temu przetwarzaliśmy średnio 5 razy mniej informacji niż obecnie. W tej chwili jest to przeciętnie 100,000 słów dziennie. Analizowanie informacji przestało być akcydentalnym wyborem, lecz paraliżującą doświadczenie koniecznością. Ewolucja zwyczajnie nie nadąża za technologią, ludzki mózg nie radzi sobie z taką ilością informacji. Naturalną reakcją obronną jest odrzucenie / wydalenie (czy jakkolwiek brutalnie to nazwać) nadmiaru danych. W efekcie człowiek ponownie wraca do „naskalnych hieroglifów”, których znaczenia wychwytywane są momentalnie. Koszt jaki ponosimy to semantyczne zubożenie, większe ryzyko nieporozumienia, ale są to skutki uboczne całkowicie akceptowalne przez pacjenta.

Zmiany strony głównej portalu wprost.pl na przestrzeni ostatnich 8 lat

w2008

w2012

w2013

w2016

Czynnik B2C

Na styku XX o XXI wieku marketingowcy szybko odkryli siłę oddziaływania obrazu w nowych technologiach. Obraz zarabia więcej. I nie chodzi bynajmniej o to, że galerie miewają większe obroty niż księgarnie. Z badań wynika, że umieszczenie obrazu zwiększa współczynnik klikalności o 47% w porównaniu do artykułów zawierających sam tekst.

Należałoby by w tym momencie zadać pytanie, co jest skutkiem a co przyczyną w tej układance? Niezależnie od odpowiedzi faktem jest, że z biernych i pokornych odbiorców treści przeobraziliśmy się w algorytmy dokładne filtrujące wszelki content, szukając w nim „atrakcyjnego stuffu”, „fajnych tematów”, podświadomie czegoś co nie tylko „jest miłe dla oka i nie trzeba za długo czytać”, ale czegoś co dostarcza dobrych emocji i skutecznie pompuje nową porcyjkę endorfiny do mózgu. Jeśli nie potrafimy dostarczyć tego naszym klientom/użytkownikom uciekną od nas szybciej niż sami myślimy.

Czynnik „Techne”

Oczywiście cała zmiana modelu mentalnego nie byłaby możliwa bez wcześniejszej przemiany technologicznej w obrębie narzędzi, z których korzystamy na co dzień. Pokłosiem śmierci interfejsów tekstowych była także zmiana modelu  przyswajania contentu. Przestaliśmy lubić tekstowe komunikaty i polecenia. Dlatego wolimy piktogramy, emotikony… wybieramy „drogę na skróty”.

Zaryzykuję stwierdzenie, że content poniekąd idzie śladem interfejsu. Suche teksty coraz częściej przeobraża się w bogatą wizualnie interaktywną infografikę. Swoisty splot UI i contentu, a bardziej metaforycznie… pełne władanie technologii nad doświadczeniem… Ponury sen Heidegera ucieleśniony w dobie modnego Macbooka i kawki ze Starbucka ;)

Co nas nie zabije, to nas wzmocni

Obraz nie zabił tekstu, tak samo jak film nie zabił książki. W jednym i drugim wypadku zmieniły się znacząco role „gutenbergowskich artefaktów”. Tekst w naszym codziennym doświadczeniu przestał być głównym medium przekazywania  i organizowania informacji. Stało się to za sprawą (1) granic poznawczych człowieka (2) rozwoju technologii, która wymusiła poniekąd powrót do epoki obrazkowej w nowym angażującym społecznościowym wydaniu. Zresztą jak pokazują ostatnie badania w Stanach, może nie wszystko jeszcze „stracone” i czeka nasz gutenberowski renesans?

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook