Pozytywne doświadczenie użytkownika – 10 sekund nadziei

W styczniu 2009 roku polskim szczypiornistom zostało tylko 15 sekund, aby odzyskać piłkę i zdobyć zwycięską bramkę z Norwegią. Cel został osiągnięty, a przy okazji powstała nowa jednostka czasu: jedna wenta. Nazwa jednostki to konsekwencja przemowy trenera Bogdana Wenty, wygłoszonej do piłkarzy tuż przed kluczową akcją. Trener ocenił, że na przeprowadzenie takiej akcji „15 sekund to po prostu bardzo dużo czasu”. Projektanci stron internetowych w pewnym sensie stoją przed jeszcze trudniejszym zadaniem niż polscy piłkarze ręczni. Otóż na zainteresowanie i zatrzymanie „nowego” użytkownika na stronie internetowej mają statystycznie 2/3 wenty.

„Nudzący się” użytkownicy przemierzający internet bez konkretnego celu są materiałem bardzo trudnym do zagospodarowania. Jednocześnie to bardzo cenny nabytek, także nic dziwnego że internetowy biznes walczy o nich różnymi sposobami. Oczywiście jest różnica między użytkownikiem, która trafia na stronę z zupełnego przypadku (np. wpisując błędnie adres w przeglądarce, albo na wskutek dziwnego indeksowania fraz w Google), a takim którego zainteresowania czy konkretne intencje chociaż w minimalnym stopniu pokrywają się z zawartością serwisu, na który dotarł. Nie mniej zarówno pierwszy jak i drugi typ użytkownika opuści stronę po takim samym czasie (mniej więcej po 10 sekundach), jeśli nie zdoła ona przykuć jego uwagi i spełnić jego podstawowych oczekiwań.

Przykucie uwagi to impresja, kwestia dobrego designu, wykonanego z wyczuciem „pod klienta”. Mamy na to nie więcej niż 2-3 sekundy, więc działamy często „podprogowo” – duży czytelny lead, wielkie, pociągające za oko zdjęcie. Dalsze sekundy to zapraszanie użytkownika do środka, wskazanie „drzwi”. Jeśli ich nie zauważy, będziemy straceni. Żyjemy w takich czasach, że dobre drzwi to coraz częściej dobrze widoczna i schludna wyszukiwarka, a nie przycisk „kup mnie”, ale mniejsza z tym. Ważne jest aby w przeciągu tych 10 sekund nasz użytkownik nie miał ani milisekundy zawahania, gdzie jest ani czy jest na dobrej drodze… To oczywiście banały, ale mniej błahe jest pytanie, czy można jakoś efektywnie zbadać (pomijając nic nie mówiące o problemie dane analityczne) skuteczność takiej 10 sekundowej impresji naszego produktu?

Ostatecznie o tym czy strona internetowa lub aplikacja jest prawidłowo zaprojektowana, decyduje skuteczność jej percepcji przez użytkownika. Proces percepcyjny wiążę się z odbieraniem, zapamiętywaniem i przetwarzaniem informacji. Im bardziej czytelny dla użytkownika jest projektowany przez nas cyfrowy wytwór, tym większa szansa, że zabawi na niej dłużej niż owe statystyczne „10 sekund”. Pełnozakresowe testy użyteczności dadzą w tym zakresie najlepszą i najbardziej kompleksową odpowiedź. Nie mniej jak wiadomo takowe są czasochłonne i nie specjalnie tanie. Czy można postawić diagnozę za pomocą jakiejś szybszej i mniej „inwazyjną” metody? Moim zdaniem, tak.

Test „dziesięciu sekund”

Do opracowania własnej mini-metody zainspirowały mnie badania z zakresu mnemotechniki oraz testy psychologiczne badające skuteczność pamięci krótkotrwałej. Jeśli za pośrednictwem zbiorów obrazów, liter czy skojarzeń możemy badać pamięć ludzi, to czemu nie odwrócić tego procesu i przykładając „wzorcowe” predyspozycje ludzkiego umysłu, zmierzyć ich miarą przyswajalność danego ludzkiego wytworu?

Pomysł jest prosty: użytkownik patrzy na stronę przez 10 sekund. Następnie prosimy go, aby narysował nam dokładnie to, co zobaczył. Przypuszczalnie otrzymamy więc koślawy szkic strony głównej, z większą albo mniejszą ilością szczegółów i jak się nie trudno domyślić właśnie te szczegóły to gwóźdź programu. „Czy w przeciągu 10 sekund ktoś zobaczył ten cholerny duży przycisk, który z taką pieczołowitością projektowałem, czy skupia się tylko na tym cholernym sliderze?”. Odpowiednia ilość testerów i prób może ułatwić odpowiedź na tego typu pytania. Ważne jest, aby nie zdradzać sensu oraz zadania testu przed jego wykonaniem. Tester powinien dostać tylko podstawowe instrukcje w rodzaju: „Pokażę Ci teraz stronę internetową, będziesz mógł patrzeć na nią tylko 10 sekund. Zastanów się co byś mógł na niej zrobić i gdzie byś chciał kliknąć”.

10sekund

Otrzymane wyniki należy oczywiście odpowiednio zinterpretować. Warto zebrać wszystkie rysunki i pozakreślać na nich powtarzające się elementy, np. różnymi kolorami . Następnie otrzymane dane możemy porównać z przygotowaną wcześniej tabelką elementów, które są dla nas najistotniejsze.

Element Priorytet Zauważony
baner główny + „dowiedz się więcej” Wysoki 8/10
menu główne Wysoki 6/10
box „szukaj przepisów” Wysoki 2/10
wyszukiwarka Średni 1/10
box produktowy Średni 2/10
box „przepisy.pl” Średni 0/10
boxy pomocnicze Niski 2/10
menu górne Niski 0/10

O wyprowadzenie wniosków z tak sporządzonej tabeli raczej nie będzie trudno. No chyba, że nasi testerzy stanowili wyjątkowo niereprezentatywną grupę. Zdarzało mi się, że zaproszone przeze mnie osoby zamiast istotnych dla mnie elementów odwzorowywali na rysunku np. obrazek tła albo buzię modelki ;) Z drugiej strony, to też są cenne informacje na temat tego, w jaki sposób „szary człowiek” odbiera całą kreacje i interfejs.

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook