Netflix nie każe myśleć

Platforma Netflix całkiem niedawno zagościła na polskim rynku VOD. To dobra okazja do małej refleksji nad specyficznym interfejsem amerykańskiego giganta. Które elementy przysłowiowo „urywają dupę”, a które denerwują i psują zabawę?

Interfejs Netflix niemal od a do z został zaprojektowany w minimalistycznym stylu zgodnie z filozofią mobile firts. Ascetyczny design i funkcjonalności zredukowane do niezbędnego minimum sprawiają, że na każdym urządzeniu aplikacja jest przyjemna w użytkowaniu. Od pierwszego zetknięcia działamy szybko, intuicyjnie, jak po sznurku. Nie tracimy czasu na naukę i mamy wrażenie, że wszystko robi się samo, interfejs pracuje za nas. Netflix nie każe myśleć i to chyba jego największa zaleta. Aplikacja zaprojektowana do oglądania seriali i filmów służy do… oglądania seriali i filmów. Niby nie tak wiele, ale aż tak wiele. Jakość emanująca z prostoty, spełnione marzenie każdego projektanta.

netflix2

Niestety jest i ciemna strona medalu. Jej złowieszcze działanie odczują użytkownicy, którzy przyzwyczajeni są do eksploracji a nie tylko samej interakcji. Mam tu na myśli grupę hard userów, którzy nie do końca lubią jak wszystko robi się za nich, a oni nad pewnymi rzeczami zwyczajnie nie mają kontroli. Ci z Was, którzy mieli styczność z aplikacją i padli ofiarą pierwszego niewłaściwego wyboru, zapewne wiedzą o czy mówię. Algorytm dostosowania propozycji filmowych do gusta użytkownika działa elegancko, ale co w momencie gdy początkowy wybór był nieprzemyślany lub nasz gust ulega ewolucji?

W pierwszym rzucie na ratunek powinien przyjść przejrzysty i intuicyjny system nawigacji kategorii. Niestety poniekąd padł on ofiarą zabiegu „maksymalizacji prostoty”. Bardziej zaawansowane filtry, tagi, dodatkowe podkategorie pozwalające np. przeglądanie filmów pod względem dostępnej wersji językowej? Zapomnijcie. Dodatkowo architektura informacji cierpi na brak homogeniczności (kategoria „TV Shows” występuje równolegle z innymi kategoriami gatunkowymi takimi jak „Drama” czy „Action”). Zapewne to działanie świadome i istnieje powód takiego zabiegu, jednak analizując problem „na sucho” trudno mi znaleźć na to jakieś logiczne wytłumaczenie.

Ostatnią deską ratunku jest wyszukiwarka. Oczywiście jak przystało na porządny UX działa ona szybko, intuicyjnie i właściwie w normalnym użytkowaniu bezbłędnie. Ponownie jednak problemem jest to, że i w tym wypadku myśli ona za nas i sortuje wyniki za pomocą tylko sobie znanego algorytmu dopasowania.

netflix3

Netflix z całą pewnością jest przykładem świetnego UX, który docenią nie tylko eksperci z branży, ale przede wszystkim zwykli użytkownicy, którzy zamiast grzebać się w bezsensownych funkcjach i zbędnych ekranach mogą po prostu oglądać kolejne odcinki swojego ulubionego serialu. Niestety każdy kij ma dwa końce. Minimalizm i prostota, które stanowi siłę tej aplikacji, mogą generować problemy w pewnych osobliwych przypadkach. Sądzę jednak, że bilans zysków i strat z tego tytułu wypada dla Netflixa bardzo korzystnie.

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook