Brzytwa Ockhama a User Experience. Dlaczego im mniej, tym lepiej?

„Nie mnożyć bytów ponad potrzebę” – oto najbardziej znane sformułowanie zasady ekonomii myślenia, które towarzyszy zachodniej myśli i kulturze od czasów starożytnych aż do dziś. Minimalizm polubili w takim samym stopniu Platon, Arystoteles, czy tytułowy Ockham jak i współcześni designerzy. A ponieważ ekonomia myślenia jest nierozłącznie spleciona z ekonomią doświadczenia, nic dziwnego że znajduje także w swój oddźwięk w dziedzinie User Experience.

Minimalizm rozumiany jako pewna projektowa idea znajduje swój wyraz w każdym elemencie produktu cyfrowego UX. Widzimy go na płaszczyźnie samej architektury informacji, gdzie często zespoły projektowe rezygnują z ekspozycji części danych, po to aby wyeksponować inne, te najistotniejsze. Oczywiście często jest to działanie na zasadzie „coś kosztem czegoś”. Nie można mieć ciastka i zjeść ciastka, ale ostatecznie to cel uświęca środki, dlatego redukcja i kompresja informacji (dla klientów często bardzo kontrowersyjna) zdają się być dzisiaj zupełnie naturalnym procesem.

Minimalizm w projektowaniu interfejsów użytkownika też nie jest niczym nowym. Sądzę, że ten element widać najlepiej na kanwie rozwoju systemów operacyjnych (tak desktopowych jak i mobilnych) ostatniej dekady. Rezygnacja z setek jałowych opcji wyboru, trudnych w obsłudze suwaków, dziesiątek zbędnych okienek zapytań. Koniec końców współczesne interfejsy aplikacji i webów przypominają trochę zabawki dla dzieci, w których jednym przyciskiem załatwia się kilka rzeczy naraz. Radykalna prostota sprawia, że jako użytkownicy czujemy się często jak debile. Pamiętajmy jednak, że (przynajmniej teoretycznie) to dla naszego dobra. Priorytetem projektantów jest eliminacja ryzyka irytacji użytkownika i maksymalnie skrócenie czasu realizacji kluczowych zadań.

Wreszcie w samej warstwie wizualnej, już od dawna króluje flat design. Minimalizm wizualny to poniekąd konsekwencja rozwoju rynku mobilnego oraz podążających za nim różnej maści trendów adaptacyjnych i responsywnych. Wszelkie „rokoko”, wizualne ozdobniki są passe, podobnie jak efektowne acz zupełnie bezużyteczne wielkoformatowe grafiki czy pamięciożerne animacje. Czy jednak jest to tylko kwestia pewnej mody i chwilowa „indolencja” technologiczna?

Prostota jest już nie tylko przejściową modą. Staje się one branżowym standardem. Wynika to ze zmiany filozofii korzystania z dobrodziejstw techniki. Użytkowanie aplikacji jest dziś obarczone przygodnością, „szumem informacyjnym”, „rozproszeniem tła”. To nie spokojne wykonywanie poleceń na dużym desktopowym ekranie w zaciszu własnego pokoju… To intuicyjna „klikanina” na 7 calach w zatłoczonym, trzęsącym się autobusie. Prostota, chociaż pod pewnymi względami ogłupiająca, jest naszym sojusznikiem.

Jeszcze kilkanaście lat temu do stron internetowych czy aplikacji podchodziliśmy trochę jak do książek czy branżowych gazetek. Nasze doświadczenie z produktami cyfrowymi nie było aż tak mocno zadaniowe, jak teraz. Ich użytkowanie opierało się na cyklu „poznaję – rozumiem – używam”. Dzisiaj nie mamy czasu ani ochoty poznawać ani rozumieć. Nie dlatego, że sąmi staliśmy się intelektualnie ułomni, tylko że zaczęliśmy w inny, bardziej intensywny sposób doświadczać rzeczywistości. Przyzwyczailiśmy się, że w świecie aplikacji mobilnych wiele rzeczy „zrobi się za nas”. Aby to było możliwe potrzebujemy prostoty rodem z kamienia łupanego. Minimalnej treści którą będziemy mogli szybko zeskanować wzrokiem, klockowych interfejsów dla 4 latków oraz z unifikowanej minimalistycznej oprawy graficznej, która nie będzie odciągała nas od zadania, które mamy do wykonania.

Minimalistyczne trendy projektowe UX to prosta konsekwencja rozwoju naszego doświadczenia i podskórnej potrzeby nieustannego upraszczania i redukcji tego co zbędne.

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

  • Matthew Hyla

    Świetny atykuł.

    Brzytwa Okhama ma zastosowanie uniwersalne we wszystkich co człowiek robi w życiu nie tylko w Informatyce , jednak z tej dziedziny chyba się wywodzi.

    W obiektowym paradygmacie programowania programista chcący stosować to prawo nawet nie robi interfejsu systemu czy klasy na początku. Jedynie robi implementację a później dorabia to tego interfejs na podstawie tego czego potrzebuje użytkownik i nic poza tym. Po prostu ukrywa wszystko przed użytkownikiem i daje mu minimalne uprawnienia i wiedzę na tema tego jak system działa.

    Tak jak radio nie musi wiedzieć skąd się bierze prąd je zasilający, jak działa elektrownia i o całej naturze prądu tak użytkownik jedyne co musi wiedzieć to jaki guzik gdzie wcisnąć mówiąc metaforycznie.

    To samo stosuje się przy filtracji danych metodą White Listing, czyli mówimy tylko że dopuszczalne są tylko takie dane a nie inne i koniec. Wszystko inne odpada. Moglibyśmy czego nie przepuszczamy np. nie przepuszczamy przekleństw na literę k, d i ś ale co w takim razie stanie się z przekleństwami na litery c, h itd ?

    Po co sobie utrudniać życie najlepiej stosować najbardziej optymalne , najszybsze i najmniej zasobożerne rozwiązania.

    Odnoszę wrażenie że na rynku brakuje naprawdę dobrego softu. Nawet takie giganty jak Google, Microsoft czy Facebook nie potrafią zrobić aplikacji która będzie w 100% działała satysfakcjonując. Pytanie czy jest to tylko kwestia chęci czy zasobów czy tego i tego.

    Osobiście uważam że każda aplikacja powinna być 100% idioto odporna tak żeby nawet największy jaskiniowiec nie miał najmniejszych problemów z obsługiwaniem jej. Niestety takich aplikacji na rynku jest może tylko kilka może kilkanaście.

    Najgorzej jest z darmowymi appkami. Weźmy na przykład takiego Thunderbirda czy Libre Office czy może GIMP. Zaprogramowanie czegoś takiego to robota dla zespołu ludzi na długi czas ale jeśli ma się robić aplikacje które tylko irytują to lepiej ich nie robić w cale.

    Zgadzam się ze Staszkiem , Autorem że czym mniej tym lepiej. Czyli żeby aplikacja robiła to do czego została zaprogramowana , miała piękny i intuicyjny interfejs i świetna implementację która się odzwierciedla że działa to po prostu szybko i płynnie. Niestety wielu autorów rozbudowuje swoje dzieła o nowe funkcje robiąc z nich prawdziwe kombajny , czyli taki Bload Ware chyba. Inną głupią praktyką jest dodawanie do instalatorów opcji instalowania aplikacji trzecich firm. Nie wkurwia cię to jak szybko coś zainstalujesz i ci w przeglądarce pojawi się jakiś dupny addon w postaci paska do wyszukiwania czegoś.

    Jakby się każda firma kierowała Brzytwą Okhama to chyba by na tym źle nie wyszła nie ?

    Co tu pisać przecież na tym blogu sami oświeceni ludzie przebywają ^_^.

    Cheers

    Matt

  • W sumie zawsze lubiłem minimalizm, może dlatego, że trudno mi jest ogarniać bardziej rozbudowane aplikacje (serwisy) zwłaszcza gdy sam je projektuję. Staram się klientom wbić zasadę 3 kliknięć i maksymalnie jednego poziomu submenu. Ale bardzo często jak grochem o ścianę. Rozbijają spójną logicznie informację na kilka podstron, tworzą rozbudowane struktury. No masakra.
    A flat design?
    No panie! Takie coś to mój syn narysuje a pan chce TAAAKĄ kasę? Ma być ogień, latające ikonki, muzyczka, animacje, może jakieś wyskakujące okienko z kolorowym przyciskiem KUP TERAZ. Dużo bajerów, ładne rameczki, ozdoby i koniecznie ornamenty. Aha, i ma się idealnie dopasowywać do tabletów, komórek bo to teraz modne.
    Ech…

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook