Homo mobilis

W Polsce blisko 30% dzieci do 2 roku życia regularnie korzysta z tabletów i urządzeń mobilnych (źródło). Na zachodzie przypuszczalnie są to liczby jeszcze większego kalibru. Pomijając możliwe przykre komplikacje dla rozwoju dziecka wynikające z tak szybkiego zderzenia ludzkiej psychiki z technologią, faktem jest to że mamy najmłodszą grupę użytkowników, dysponującą nowym modelem mentalnym, których oczekiwania i nawyki będą wyznaczać nowe trendy projektowe w najbliższej przyszłości.

Podstawową rolą projektanta UX jest adaptacja technologii do zbadanych kognitywnych wzorców. Wzorce te, zasadniczo niby podobne i spójne w tych samych kręgach kulturowych, co jakiś czas ulegają różnym modyfikacjom, głównie na wskutek „technologicznych przeskoków”. Uważam, że tak zwana „mobilna rewolucja” jest przeskokiem podobnego kalibru co wynalezienie telegramu czy telefonu w przeszłości. Dlaczego?

Urządzenia mobilne oferują interfejs pierwotny, pozbawiony konieczności użycia urządzeń peryferyjnych takich jak myszka i klawiatura. To interfejs niezapośredniczony, nie uwikłany w dodatkowe kognitywne bariery. To interfejs intuicyjny, do granic możliwości pierwotny, najbliższy ludzkiemu poznaniu w swojej najbardziej elementarnej, prymitywnej formie. Zamiast „drag&drop” mamy „touch&move”. Klocki na tablecie przesuwa się tak samo jak klocki po dywanie. Namacalna rzeczywistość, nie abstrakcja smagana kursorem myszy. Dla nas, ludzi przez lata zgarbionych przed zafajdaną klawiaturą i wielkim ekranem CRT, to jedynie zmiana perspektywy i dobór innych narzędzi. Dla dwulatków to esencja poznania, najbardziej pierwotna jego forma polegająca na namacalnej (niezapośredniczonej) interakcji z przedmiotem. Z ich punktu widzenia, klawiatura, mysz ale nawet i laptopowy touchpad to nie „zmiana perspektywy” , tylko „fizyczna bariera”, którą trzeba oswoić, stworzyć dla niej jakiś nowy, zupełnie obcy dotychczasowej percepcji proces.

zart

Model mentalny dziecka, które niemal od urodzenia posługuje się urządzeniami mobilnymi jest radykalnie różny od modelu mentalnego człowieka, obcującego w pierwszej kolejności z urządzeniami wymagającymi użycia urządzeń peryferyjnych. Homo mobilis wymaga od aplikacji: natychmiastowej dostępności (niemal takiej jak w świecie rzeczywistym) oraz mocnego zaangażowania (socjalnego lub behawioralnego), inaczej mówiąc większej interakcji i pogłębionej relacji HCI. Mobilny interfejs wymaga z kolei od użytkownika intuicyjnego myślenia i co najmniej poprawnych zdolności manualnych. Obie te zdolności przez lata skutecznie zabijane były przez zbrodniczy sojusz klawiatury i myszy.

Co z tego wszystkiego wynika? Sądzę, że priorytetem dla branży badawczej user experience jest obecnie nie tylko nadążanie za pędzącą technologią ale ponadto badanie dzieciaków z tabletami i telefonami w dłoniach. To one bowiem stanowią pierwotną i zupełnie nową jakościowo grupę szybko dorastających użytkowników, którzy będą wymagać od profesjonalnych urządzeń i aplikacji zupełnie czegoś innego niż wymaga się obecnie.

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook