Design vs content. Jajko czy kura?

Obecna moda i projektowe standardy UX mówią w zasadzie jasno: content first. Ale co właściwe znaczy w praktyce i czy możliwe jest tworzenie treści bez szerszego kontekstu projektowego?

Content is the pope?

Spróbujmy ugryźć temat od końca. Sam content (bez designu) wygląda mniej więcej tak. Z kolei czysty design bez contentu wygląda na przykład tak. Co mają pokazać te dwa ekstremalne przypadki? O ile nikt nie śmie podważać frazesu „content is the king”, to z designem bywa już różnie. Często słyszymy „Kwestia drugorzędna, liczy się treść. Słabego contentu nie uratuje nawet najlepszy projekt” albo „bez contentu nie zaczynam projektowania, to bez sensu”.

To ostatnie zdanie powinno wzbudzać szczególny niepokój. Często bowiem ulegamy pokusie (lub nasz model pracy nam ową pokusę narzuca) by nie traktować treści jako przedmiotu z obszaru User Experience. „Treści tworzą marketingowcy. Ja jestem UX. Dajcie mi co trzeba, a zrobię swoją robotę”. Serio, jako projektant użyteczności, masz to w dupie? Nie sądzę :)

Ale wróćmy do meritum… Każdy kto chodź raz był którąś ze stron siermiężnej interakcji copy – design – PM (ale takiej realnej, nie podręcznikowo wyidealizowanej), wie że content nie jest święty. Podobnie jak design, w procesie projektowym ulega zmianom, modyfikacjom, właśnie niejednokrotnie pod wpływem konkretnych koncepcji i inspiracji UI czy visual. Dlaczego więc wciąż tak często myślimy o treści jako o nietykalnym królu, a design (nawet ten rozumiany szerzej, nie tylko visual) traktujemy jako mniej istotnego, coś co „można zrobić później”?

content_design_pt1
(źródło: http://20px.com/ )

Dobry UX lubi zwinność

Uważam, że w filozofii projektowej UCD nie ma „czegoś później, ani nie ma czegoś potem”. Ostateczny kształt apki, weba czy softu powinien być wynikiem tarcia między makietką a treścią, między surowym UI a visualem, między gotową koncepcją a czymś co dopiero rodzi się w głowie. Takie lean dla humanistów ;)

Content odpowiada użytkownikowi na pytanie „co?”, design odpowiada na pytanie”jak?”. Próby dewaluowania jednego pytania kosztem drugiego to trochę jak kłótnia, co jest lepsze: lewy czy prawy Twix… Projektując treść bez namysłu, w jaki sposób użytkownik może ją przyswoić lub z niej skorzystać jest tak samo jałowe, co wkładanie zniesławionego „lorem ipsum” w graficznie dopieszczone kolumny.

Copyrighterzy zanim zabiorą się do roboty, mają często błędną wizję tego, jak treść zostanie wizualizowana i jak będzie działać na użytkownika. Projektanci interfejsów i visual designerzy mają z kolei często mylne wyobrażenia, co do tego z czym będą pracować. I nie ma w tym nic złego, serio. Nie da się bowiem zaprojektować czegoś od „początku”. Taki punkt 0 w procesie projektowym w zasadzie nie istnieje. „Content first” wcale nie oznacza „content is the king”. Znaczy to tyle: zanim zapytasz „jak?” najpierw spróbuj zapytać „co”.

Ostatecznie jednak projektując, kreując cokolwiek zawsze mamy coś w głowie, czy to w formie nieuświadomionej idei czy realnego modelu mentalnego, po czym zderzamy się z czymś, co rozszerza lub kompletnie zmienia nas sposób postrzegania, weryfikuje lub dewastuje poprzednie założenia projektowe. Trzeba zrozumieć, że właśnie dzięki tej wzajemnej relacji rodzą się świetne projekty. I tak jak nie ma kury bez jajka, a jajka bez kury, tak nie ma designu bez contentu ani odwrotnie.

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook