Architektura informacji: kategorie vs tagi, intencja vs esencja

Zagadnienie różnicy między kategoriami a tagami jest już co prawda mocno przeorane i trudno tutaj wymyślić coś oryginalnego. Nie mniej postanowiłem dorzucić swój kamień do ogródka i podejść do tematu nieco od innej strony.

U podstaw wielu teorii na jakie napotkałem leży przekonanie, że zarówno tagi jak i kategorie służą do strukturalizowania treści. Otóż uważam, że nie do końca jest to prawda. O ile kategorie faktycznie porządkują treść w bardziej przyjazną dla użytkownika strukturę, to tagi do takowej bezpośrednio się nie odnoszą. Zwróćmy uwagę, że tagi tak naprawdę nie identyfikują wpisów, tylko kontekst w jakim występują. Nawet jeśli w danym interfejsie użytkownika mają taki sam status jak kategorie, nie kategoryzują bezpośrednio treści, tylko raczej informują użytkownika z jakimi tematami treść jest powiązana. W rezultacie tagi pomagają wiązać treści w naturalną strukturę tematyczną, która funkcjonuje zupełnie niezależnie od struktury kategorii. Najkrócej jak się da: Kategorie porządkują treść. Tagi wiążą jej znaczenie, wyznaczają szerszy kontekst w którym dana treść się pojawia. Kategorie opierają się na cechach dystynktywnych (więcej o nich w tym wpisie), tagi bazują na skojarzeniach. Tak więc mimo, że często sprawiamy, że tagi i kategorie działają identycznie, funkcjonalności te bazują na odrębnych zasadach.

architektura informacji

Użyteczna architektura informacji

U podstaw tego podziału leży w mojej opinii różnica w sposobie przeglądania treści i różnego nastawienia mentalnego użytkownika. Zasadniczo ludzie przeglądają treść w dwojaki sposób. Albo intencjonalnie – poszukują konkretnych rzeczy i oczekują takich rozwiązań w architekturze informacji, które możliwie szybko i bezboleśnie pozwolą zrealizować im swój cel. Albo przeglądają treść, dla samego przeglądania, bez żadnego konkretnego celu (no chyba że za „cel” uznamy np. zabicie nudy, lub rozrywkę). Nie trudno zgadnąć gdzie bardziej przydadzą się kategorie i a gdzie tagi. Aby lepiej to zobrazować, przeanalizujmy sytuacje w której najpierw odwiedzamy serwis Allegro na który wpadliśmy w celu zakupu eleganckiego tostera z funkcją lodówki, a później przenosimy się na Facebooka, gdzie oglądamy memy ze słodkimi kotkami. Różnica nie polega tutaj na innym przeznaczeniu serwisów, tylko na tym co siedzi w głowie użytkownika. Od intencji „muszę kupić toster” momentalnie przechodzimy do esencji życia pt. „przejrzę sobie fejsbunia”. Zmiana nastawienia wymaga zmiany narzędzi, zmiany interfejsu użytkownika i całej filozofii jego projektowania.

Tagi, mimo że powstały z czysto technicznych pobudek, swój „użytkowy” renesans przechodzą dopiero od czasów web 2.0 i powstania mediów społecznościowych. Za ich sprawą zostały nijako przedefiniowane i od kilku lat dla „zmyły” nazwane tam „hasztagami”, by podkreślić kluczową w mojej opinii różnicę między nimi a stosowanymi już od Arystotelesa „kategoriami”, które wszak wciąż znakomicie sprawdzają się w „klasycznych” produktach cyfrowych. Różnicę ta jest kolosalna, bo nie opiera się tylko na zwykłej modyfikacji i wzbogaceniu architektury informacji o nowy poziom, ale o zadośćuczynienie nowym modelom pojęciowych użytkowników, które kiełkują dopiero mniej więcej od niecałej dekady.

Jestem projektantem stron www i fascynatem tematyki User Experience. W swojej pracy inspiruję się dziedzinami takimi jak antropologia, filozofia, psychologia, semiologia. Przy tym życiową praktykę i mierzalną użyteczność zawsze przedkładam nad książkową teorię. Największą inspiracją jest dla mnie obserwacja ludzkich zachowań w procesie interakcji z produktami cyfrowymi.

Site Footer

Sliding Sidebar

Facebook